Wakacje, dzień szary i deszczowy. Z Wojtkiem i tatą wybieramy się na wyspę (chyba nie ma nazwy).
Grzybów nie ma, są ślady dzików i saren, ale... znajduję jajo!
Spory okaz, szaroniebieskie, wygląda jak gęsie, ale to miejsce jest za daleko od ludzi i gęsi, a gęgawy raczej się tu nie lęgną. Żurawie też nie, bo byłoby brązowawe, nakrapiane.
Podejrzewamy, że to.. bocian czarny zostawił to jajo, ale jaka była jego historia? Jajo jest zimne, pewnie nic z niego się już nie wykluje. W końcu lipca to już chyba byłoby za późno.
Przeszukaliśmy okolicę - ani śladu gniazda. Zostawiamy jajo na wyspie wraz z jego tajemnicą. To w końcu własność ptaka chronionego.